MASZ PRAWO Kancelaria Radcy Prawnego Maciej Krok, ul. Żeliwna 38/1B, 40-599 Katowice

ALKOHOLIZM INTERNETOWY

zdrówko
NUMER 8

ALKOHOLIZM INTERNETOWY


W erze swobodnego dostępu do internetowej pornografii, wydawałoby się że państwo polskie złożyło broń w walce o naszą moralność. Nic z tych rzeczy, odpuszczając na jednym froncie tylko zdwoiło wysiłki na innym, mianowicie na froncie walki z alkoholizmem.


Ustawa o wychowaniu w trzeźwości (uchwalona w 1982 roku) określa, że sprzedaż alkoholi innych niż piwo prowadzi się w punktach sprzedaży, wśród których nie wymienia w żaden sposób sklepów internetowych. Ponadto ustawa zakazuje sprzedaży alkoholu nietrzeźwym, czego nie da się zweryfikować na odległość (w cztery oczy zresztą też nie, chyba żeby kasjerki w sklepach wyposażyć w alkomaty, przeszkolić i nadać im uprawnienia kontrolne). Wreszcie, zakazuje sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim, czego również przez internet nie sposób sprawdzić. Za niestosowanie się do przepisów ustawy przedsiębiorcom grożą kary grzywny i odebranie kosztownego zezwolenia na handel alkoholem.


Pomimo tych zakazów, sprzedaż internetowa nadal w Polsce funkcjonuje a sposoby na ominięcie zakazów są nieraz bardzo ciekawe. Większość sklepów zaznacza, że ich oferta nie jest ofertą w rozumieniu kodeksu cywilnego, tylko propozycją produktów, które są dostępne w sklepie (żeby nie być posądzonym o reklamę alkoholu). Część wpisuje do regulaminów, że umowę sprzedaży poczytuje się za zawartą w siedzibie sprzedającego (a więc w tym jednym miejscu, gdzie wolno im sprzedawać alkohol). Zamiast prowadzić sprzedaż wysyłkową, sklepy jedynie „rezerwują” nam dany alkohol, który później może (ale nie musi) zostać do nas dostarczony. Przed złożeniem zamówienia musimy przesłać faksem bądź mailem kopię dowodu tożsamości (weryfikacja wieku, choć nie wiadomo czy akurat kupującego) a przesyłka zostanie wydana jedynie trzeźwej osobie (już widzę kuriera odwożącego zamówienie z powrotem, bo odbiorca wydał mu się nietrzeźwy). Zabawa w kotka i myszkę z urzędnikami trwa zatem w najlepsze, biznesy rozwijają się w warunkach ciągłej niepewności, bezsensowne regulaminy są nadal pisane a zbędne czynności – wykonywane.


Póki co, część sklepów wybrała najbezpieczniejsze obecnie rozwiązanie: przeniosła działalność za granicę (a sprzedaż alkoholu przez internet jest legalna w każdym innym kraju Unii Europejskiej, nawet w restrykcyjnej Szwecji), i stamtąd realizuje zamówienia z Polski, korzystając z zasady swobodnego przepływu towarów w UE. Firmy, które ryzykują w aktualnym stanie prawnym, przeniosą się tam przy pierwszej oznace nadchodzących kłopotów. Czy nie prościej byłoby zerwać z tą fikcją niż rok w rok wypychać za granicę kolejnych przedsiębiorców, miejsca pracy i potencjalne wpływy z ich podatków?


radca prawny Maciej Krok