MASZ PRAWO Kancelaria Radcy Prawnego Maciej Krok, ul. Żeliwna 38/1B, 40-599 Katowice

INFORMATYZACJA NA POZIOMIE WCZESNEGO GIERKA

7. Informatyzacja
NUMER 7

INFORMATYZACJA NA POZIOMIE WCZESNEGO GIERKA


Każdy kto miał okazję stawać przed polskim sądem z pewnością zauważył, że termin siedmiodniowy bardzo rzadko oznacza tam siedem dni. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka, ale główną stanowi praktyczna konieczność korzystania z pośrednictwa poczty przy złożeniu pisma procesowego. Zobowiązanie do zrobienia czegoś w terminie 7 dni nie wygląda źle, prawda? W wariancie realnym tych 7 dni to: wysyłka zarządzenia z sądu do adresata (3–5 dni), 14 dni na odebranie listu, 7 dni na wykonanie polecenia, przesłanie pisma od adresata z powrotem do sądu (3–5 dni), przesłanie odpisu pisma z sądu do kancelarii (7 – 30 dni). Wariant pesymistyczny potrafi trwać ponad dwa miesiące a klient w tym czasie całkowicie stracić wiarę w swoją umiejętność odmierzania czasu.


To nie wszystko, napisanie pisma dla klienta wygląda dziś tak: prawnik pisze je na komputerze, drukuje, własnoręcznie podpisuje, sekretarka pakuje je w kopertę, adresuje, idzie na pocztę, stoi w kolejce, nadaje, list idzie na sortownię, jest transportowany do właściwej placówki, listonosz zanosi go do sądu, biuro podawcze go przyjmuje, zanosi na wydział, pracownik wydziału wpina je sędziemu do akt. Czyli pismo istniejące na komputerze, zamiast zostać podpisane podpisem elektronicznym i wysłane bezpośrednio do sędziego, przechodzi przez te wszystkie etapy, co nie tylko marnuje czas, ale i angażuje w wysyłkę wielu ludzi, generując masę niepotrzebnych kosztów.


Mimo że ustawa o podpisie elektronicznym funkcjonuje w Polsce od 14 lat, w praktyce sądowej podpis elektroniczny nie służy niemal do niczego, w szczególności nie spełnia swojej podstawowej funkcji, jaką miało być podpisywanie przy jego pomocy pism. Za każdym razem pismo musi więc przejść przez wszystkie powyższe etapy i nie może pójść drogą najbardziej naturalną: prawnik → email → sędzia. To między innymi stąd biorą się odległe terminy rozpraw i najprostsze postępowania toczące się latami.


Tak niska pozycja na mojej liście wynika tylko z faktu, że o ile nic się w tej kwestii nie zmieni, z dniem 1 lipca 2016 roku podpis elektroniczny i korespondencja mailowa wreszcie znajdą swoje miejsce w postępowaniach sądowych. Oczywiście nie we wszystkich, ale i tak będzie to znaczny postęp. Szkoda tylko, że dotarcie do tego punktu musiało nam zająć aż 15 lat.


radca prawny Maciej Krok


2 thoughts on “INFORMATYZACJA NA POZIOMIE WCZESNEGO GIERKA”

  1. W wariancie pesymistycznym Pani Jadzia z poczty wylewa na list poranną kawę po czym postanawia go skitrać żeby jej wpadka nie ujrzała światła dziennego 🙂

  2. Może się tak zdarzyć, stąd pomysł żeby Pani Jadzia w ogóle nie miała takiej możliwości. Ona się ucieszy i wypije w spokoju, a klient nie będzie rwał włosów z głowy i pytał: “co tak długo?” 😉

Comments are closed.