MASZ PRAWO Kancelaria Radcy Prawnego Maciej Krok, ul. Żeliwna 38/1B, 40-599 Katowice

MAJĄTEK, KTÓRY ZNIKNĄŁ

5. Majątek, który zniknął
NUMER 5

MAJĄTEK, KTÓRY ZNIKNĄŁ


Przyjrzyjmy się teraz umowie przewłaszczenia na zabezpieczenie. Pod tą dziwnie brzmiącą nazwą kryje się umowa, która tymczasowo przenosi jakiś majątek na inny podmiot w celu zabezpieczenia jakiejś transakcji. W praktyce, instytucja ta pozwala na wyprowadzanie ze spółek akcji innych spółek. Takie działanie wśród prawników zwane jest „metodą na [nazwisko_polskiego_biznesmena]”, który jako pierwszy w swoich podbojach na rynku kapitałowim zastosował ją na szeroką skalę. Nazwiska tego dżentelmena, od wielu lat znajdującego się w pierwszej dziesiątce na liście 100 najbogatszych Polaków, oczywiście nie wymienię w treści bloga.


Metoda w najprostszym wariancie polega na tym, że spółka „Przyszły Bankrut”, posiadająca akcje spółki „Perełka”, pożycza 100 milionów złotych od spółki „Zyskujący” na bardzo restrykcyjnych warunkach spłaty, których to warunków „Przyszły Bankrut” nie da rady później wypełnić. Na zabezpieczenie tej transakcji „Przyszły Bankrut” przewłaszcza udziały w spółce „Perełka”, warte 500 milionów złotych, na spółkę „Zyskujący”. Niestety, po zawarciu takiej umowy „Przyszły Bankrut” nie jest w stanie wypełnić warunków spłaty pożyczonych 100 milionów (a to pech!), wobec czego, zgodnie z warunkami zawartej umowy, spółka „Zyskujący” przejmuje na własność przewłaszczone udziały spółki „Perełka” (warte 500 milionów). Oczywiście, spółka „Zyskujący” ma siedzibę w jednym z rajów podatkowych, który obejmuje ścisłą tajemnicą dane korporacyjne spółki, wobec czego nikt nie wie czy aby prezes spółki „Przyszły Bankrut”, który całą tę transakcję wymyślił, i właściciel spółki „Zyskujący”, której właśnie bez wysiłku przybyło w portfelu 400 milionów złotych, to nie jedna i ta sama osoba. Wkrótce po tej niefortunnej transakcji, spółka „Przyszły Bankrut” ogłasza upadłość, a jej zmniejszony o kilkaset milionów złotych majątek podlega podziałowi pomiędzy wierzycieli. Nie muszę chyba dodawać, że dla wszystkich pieniędzy nie wystarczy?


Zawarcie tego typu umowy jest zgodne z przepisami a udowodnienie w związku z nią działania w celu pokrzywdzenia wierzycieli w praktyce jest trudne. Kiedy dodamy do tego spółki działające w różnych krajach, w różnych systemach prawnych, częściowo w granicach ryzyka gospodarczego i nierzadko korzystające przy takich transakcjach z usług wyspecjalizowanych pośredników – staje się to prawie niemożliwe. Rozumiem, że dynamiczne zmiany na rynku akcji nie znoszą ograniczeń, ale umowa przewłaszczenia na zabezpieczenie wielokrotnie udowodniła, że dodatkowe ograniczenia są w tym przypadku konieczne.


radca prawny Maciej Krok