Kancelaria Radcy Prawnego Maciej Krok   ul. Jagiellońska 4/6, 40-035 Katowice

STREFA PŁATNEGO PARKOWANIA – poradnik kierowcy

raport-2015-miasta-1_1469006194
STREFA PŁATNEGO PARKOWANIA

Czym jest, jak się ją wyznacza i kiedy należy w niej płacić?


Tytułem wstępu


Strefy płatnego parkowania od paru ładnych lat są nieodłącznym elementem krajobrazu prawie wszystkich większych miast w Polsce. W skali kraju ich liczbę szacuje się na około 120 i wszystkie one spełniają ten sam cel: zapewniają wpływy do budżetów gminnych, stanowiąc jednocześnie dodatkową niedogodność i, najczęściej, dodatkowe koszty dla mieszkańców miast gdzie zostały wyznaczone. Przykładowo, w roku 2015 warszawska strefa zarobiła ponad 83 miliony złotych a krakowska – ponad 40 milionów, które to wyniki w/w strefy poprawiły w 2016 roku. Jako że według włodarzy miast obecna wysokość opłat za parkowanie w strefach napełnia miejskie kasy zdecydowanie zbyt wolno, Ministerstwo Rozwoju wystąpiło z propozycją zmian w ustawie, które polegają na przyznaniu miastom powyżej 100 tysięcy mieszkańców możliwości trzykrotnego zwiększenia wysokości opłat pobieranych za parkowanie w strefach. Oficjalnie, pod szlachetnym hasłem walki ze smogiem. Jako że zmiany mają wejść w życie na początku 2018 roku, jest to dobry moment żeby przybliżyć czytelnikom problematykę stref.


Czym jest strefa płatnego parkowania?


Strefa płatnego parkowania jest obszarem wydzielonym uchwałą rady gminy, zgodnie z ustawą o drogach publicznych i wydanym na jej podstawie rozporządzeniem. Ogólny przepis ustawy stanowi, że korzystający z dróg publicznych są obowiązani do ponoszenia opłat za postój pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania. Rada gminy, ustalając strefę płatnego parkowania, musi ustalić między innymi wysokość opłaty za parkowanie, z tym że opłata za pierwszą godzinę postoju nie może przekroczyć 3 złotych. Ma ona również określić sposób pobierania tej opłaty (parkomaty, inkasenci, przelew na rachunek bankowy etc.). Oraz określić wysokość opłaty dodatkowej, która nie może być wyższa niż 50 złotych, wraz ze sposobem jej uiszczania. Do tego, uchwała musi oznaczać teren na jakim ma obowiązywać strefa.


Oznakowanie strefy płatnego parkowania


D-45 i D-44Żeby prawidłowo utworzyć strefę płatnego parkowania, uchwała rady gminy nie wystarczy. Wszystkie wjazdy do strefy płatnego parkowania muszą zostać oznaczone znakiem D-44 „strefa płatnego parkowania” a wszystkie wyjazdy – znakiem D-45 „koniec strefy płatnego parkowania”. Oczywiście, znaki powinny być prawidłowo ustawione, czyli stać po prawej stronie drogi doprowadzającej/odprowadzającej ruch do strefy, ewentualnie być zawieszone nad pasami doprowadzającymi/odprowadzającymi ruch. Na znaku D-44, obok napisu „Postój płatny”, wskazuje się sposób wnoszenia opłaty za postój pojazdu (napis, symbol parkometru, karty zegarowej lub biletu). Jeżeli obowiązek wnoszenia opłaty za postój pojazdu samochodowego dotyczy określonych dni roboczych lub godzin, umieszcza się takie informacje pod napisem „Postój płatny”.


D-18 i T-30Jeśli strefa została prawidłowo wydzielona w/w znakami, należy jeszcze w ciągu dróg publicznych znajdujących się w jej obrębie prawidłowo wyznaczyć miejsca parkingowe, bowiem opłaty za postój (które są jedynym sensem istnienia strefy płatnego parkowania) mogą być nam naliczone przez zarządcę wyłącznie za postój w miejscu do tego wyznaczonym. Miejsca do postoju pojazdów wyznacza się, według ustawy, znakami pionowymi D-18 „parking” oraz znakami poziomymi: P-18 „stanowisko postojowe”, P-19 „linia wyznaczająca pas postojowy”, P-20 „stanowisko postojowe zastrzeżone „koperta”. Odnośnie do w/w znaków oraz miejsc dla osób niepełnosprawnych, aktualne pozostają informacje zamieszczone w artykule Miejsce dla niepełnosprawnych – poradnik kierowcyUmieszczona pod znakiem D-18 tabliczka T-3a „koniec” wskazuje koniec miejsca przeznaczonego na postój. W dolnej części znaku D-18 można umieścić napis określający rodzaj parkingu (np. płatny, strzeżony).


Opłaty w strefie płatnego parkowania


Zakładając, iż gmina podjęła prawidłową formalnie i ważną uchwałę, strefa została prawidłowo oznakowana a miejsca w ciągu dróg publicznych – prawidłowo wydzielone, na terenie strefy z mocy prawa powstaje obowiązek uiszczania opłat za parkowanie. Zgodnie z ustawą, opłatę obiera się za postój pojazdów samochodowych w strefie płatnego parkowania, w wyznaczonym miejscu, w określone dni robocze, w określonych godzinach lub całodobowo. Wszystkie te warunki muszą być, oczywiście, spełnione aby z mocy prawa powstał obowiązek uiszczenia przez nas opłaty za parkowanie. Próba naliczenia nam opłat za postój pojazdu innego niż samochodowy, na terenie nieprawidłowo oznaczonym, w miejscu niewydzielonym, w weekendy czy poza określonymi godzinami nie ma żadnej podstawy prawnej i nie zobowiązuje nas do jej uiszczenia.


Odnośnie do sposobu uiszczania opłat, żaden przepis nie mówi czy opłatę tę należy uiszczać z góry czy z dołu, gotówką czy przelewem, w parkomacie czy u inkasenta. Zwykle te kwestie gminy starają się uregulować w uchwale, co jest nieraz wątpliwe prawnie, ale zrozumiałe ze względów praktycznych. Jest to o tyle istotne, że w razie nieuiszczenia opłaty za postój, pobiera się w strefach opłatę dodatkową, w wysokości nieprzekraczającej 50 złotych. Pomimo, że jest to opłata maksymalna, nie spotkałem się w praktyce ze strefą w której obowiązywałaby kwota niższa niż 50 złotych.


Odnośnie do osoby która jest zobowiązana do zapłaty, orzecznictwo sądów dotychczas szło maksymalnie na rękę zarządcom stref i dołożyło do przepisów ustawy domniemanie, że taką osobą jest właściciel pojazdu. W razie sporu to właściciel jest więc zobowiązany udowodnić, że to nie on zaparkował samochód w strefie płatnego parkowania w danym dniu a jeśli nie może tego zrobić, zarówno opłata za parkowanie, opłata dodatkowa jak i koszty administracyjne z nią związane obciążą w całości jego.


Problematyczne bywa też udowodnienie okresu czasu, przez który parkowaliśmy samochód w strefie. Pomimo iż czas ten wpływa w sposób bezpośredni na wysokość opłaty i fakt jej uiszczenia bądź nieuiszczenia w całości, orzecznictwo sądowe ma w zwyczaju przyznawać rację informacjom podawanym przez inkasentów i nie uwzględniać argumentów osób parkujących. I to pomimo faktu, że zarządcy stref mylą się regularnie, mają bałagan w dokumentach a wpisów swoich inkasentów w żaden sposób nie weryfikują, choćby ze stanem opłat w pobliskich parkomatach. Oznacza to, że z punktu widzenia sporu sądowego użytkownik drogi znajduje się na gorszej pozycji niż zarządca strefy.


Strefy płatnego parkowania w praktyce


Nasz kontakt z zarządcą strefy rozpoczyna się najczęściej od wezwania właściciela pojazdu do zapłaty opłaty dodatkowej i kosztów upomnienia, pod groźbą rozpoczęcia egzekucji administracyjnej przez Urząd Skarbowy. Wezwanie najczęściej nie jest poprzedzone sprawdzeniem stanu opłat na rachunku zarządcy ani w parkomacie, pomimo że robiąc przelew/wykupując bilet parkingowy podajemy datę i numer rejestracyjny pojazdu. Jeśli nie zapłacimy w terminie, próbując składać wyjaśnienia, najczęściej dochodzi do egzekucji administracyjnej. System jest więc wyjątkowo niesprawiedliwy dla osób parkujących w strefach. Udowodnienie zarządcy nieprawidłowego oznakowania dróg napotyka już problemy, i to nawet kiedy zrobimy zdjęcia/nakręcimy film, bo za dwa tygodnie może się okazać, że znaki stoją już prawidłowo a zapytany o to zarządca z pełną premedytacją odpowie, że stały tak od zawsze. Zwrócenie uwagi, że miejsce nie było wyznaczone i/lub że nie znajduje się w ciągu dróg publicznych najczęściej nie powstrzyma zarządcy przed prowadzeniem egzekucji. A inkasent, który wyliczy nasz czas postoju inaczej niż my sami też będzie miał, według sądów administracyjnych, domniemaną rację i to my musimy mu udowodnić, że się pomylił lub wykazał złą wolą. Wyobraźmy sobie taką sytuację: parkowaliśmy samochód przez równe 3 godziny i za te 3 godziny zapłaciliśmy, podczas gdy inkasent stwierdził, że parkowaliśmy 3 godziny i dwie minuty, taki czas postoju wpisze w swoim notesie (do którego my, oczywiście, nie mamy wglądu), po czym za dwa miesiące zarządca przyśle nam wezwanie do zapłaty kwoty 67 złotych za nieuiszczenie opłaty za postój. Za owe dwie sporne minuty. I wszystko to zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami i orzecznictwem sądów administracyjnych.


Do tego dochodzą nieraz niedziałające parkomaty (co, oczywiście, nie wpływa na nasz obowiązek uiszczania opłat), brak inkasentów w okolicy (j.w., nasz problem), brak informacji o sposobie zapłaty za pośrednictwem przelewu lub wręcz próby ograniczenia takiej możliwości w uchwale rady gminy (dzięki czemu częściej dojdzie do „nieuiszczenia opłaty” i będzie można naliczyć parkującemu opłatę dodatkową), wymaganie uiszczania opłat za parkowanie „z góry”, kiedy nie wiemy jeszcze jak długo będziemy parkowali i wiele, wiele innych sposobów. O konieczności wykupywania abonamentów przez mieszkańców, żeby mogli zaparkować samochód pod własnymi domami, już nawet nie wspominam.


Z mojej praktyki toczenia sporów z zarządcami, podam dwa przykłady: w katowickiej strefie przez długie lata znak D-44 przy ulicy Wita Stwosza stał przodem do Placu Miarki a tyłem do ulicy która doprowadza ruch do strefy płatnego parkowania. Na moje argumenty, że strefa nie jest w związku z tym prawidłowo wyznaczona, zarządca pozostał oficjalnie głuchy; nieoficjalnie, znak we wrześniu 2016 roku po cichu odwrócono, podparto dodatkowym słupkiem a zarządca z uśmiechem na ustach oświadcza dziś, że w ten sposób stał on od zawsze. Ale ten przypadek jest niczym w porównaniu z bytomską strefą płatnego parkowania i wymaganiami zarządcy, aby opłaty wnosić zawsze z góry, bo wniesienie opłaty z dołu jest „nieuiszczeniem opłaty” i powoduje naliczenie opłaty dodatkowej. Argument, że uiszczenie opłat w parkomacie w sposób inny niż zarządca sobie wymyślił nie może być traktowane jako ich „nieuiszczenie” do zarządcy nie trafił. Ani tłumaczenie, że parkując samochód użytkownik nie wie czy będzie parkował godzinę czy godzinę i 5 minut, co nie pozwala mu określić wysokości należnej opłaty. A do zwracania nadpłaconych opłat za parkowanie wśród zarządców stref jakoś nie ma chętnych. O wynikach sprawy poinformuję czytelników na blogu, wszystko wskazuje bowiem na to że trafimy z nią do sądu administracyjnego.


Światełko w tunelu od NSA


Temat stref płatnego parkowania pojawił się ostatnio w prasie na okoliczność uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 9 października 2017 roku (sygn. akt: II GPS 2/17), która ostatecznie uporządkowała kwestie związane z opłatami naliczanymi samochodom które parkują na obszarze strefy nie w miejscach wyznaczonych, lecz w innych miejscach. W uchwale, która jest wiążąca dla sądów niższej instancji, sąd podkreślił że „przepisy nakładają na osoby korzystające z dróg publicznych obowiązek ponoszenia określonej daniny pieniężnej w związku z parkowaniem pojazdów w obrębie drogi publicznej, ale według jedynie ściśle określonych reguł, tj. po pierwsze na wyznaczonym przestrzennie obszarze, zaś po drugie – w ramach tego obszaru wyłącznie na wskazanych miejscach, we wskazanych dniach roboczych, we wskazanych godzinach lub przez całą dobę”. Oznacza to, iż parkując wprawdzie na terenie prawidłowo wyznaczonej i oznakowanej strefy, ale w miejscu do tego nie wyznaczonym (na poboczu, trawniku, w bramie, na obszarze wyłączonym z ruchu etc.) obowiązek uiszczania zarządcy jakichkolwiek opłat nie powstaje. Koncepcja ta nie jest nowa, choć po raz pierwszy została wyrażona w uchwale nie odnoszącej się do konkretnej sprawy lecz do zasad prawnych w ogólności, stąd w przyszłości każdy parkujący, którego próbuje się obciążyć opłatą za postój w miejscu niewyznaczonym/nieprawidłowo wyznaczonym może się powoływać na jej treść i wygrać spór z zarządcą przed sądem administracyjnym.


Co się w takim razie zmieniło?


Najważniejszym, a rzadko podkreślanym w prasie elementem przywołanej uchwały jest jednak definicja „miejsca wyznaczonego”, którą NSA sformułował w jej uzasadnieniu. Nakładając na przyszłe sądy obowiązek oceny zasadności, czy miejsca parkingowe były czy nie były prawidłowo wyznaczone, NSA podkreślił jakie warunki należy spełnić aby prawidłowo wyznaczyć miejsce parkingowe w strefie. I tak, jak czytamy w uzasadnieniu: „to znaki pionowe informują o sposobie korzystania z drogi i dlatego tym znakom należałoby przypisać rolę decydującą w wyznaczeniu miejsca płatnego postoju. Uzasadniałoby to stwierdzenie, że miejsca postoju oznakowane w strefie płatnego parkowania wyłącznie znakiem poziomym nie spełniają wymagania miejsca wyznaczonego(…)”. Przekładając z prawniczego na polszczyznę: samodzielny znak pionowy jest wystarczający do wyznaczenia miejsca gdzie obowiązuje naliczanie opłat, natomiast samodzielny znak poziomy nie jest wystarczający do wyznaczenia takiego miejsca. Zatem parkując w prawidłowo utworzonej strefie, w miejscu oznaczonej wyłącznie znakiem poziomym, nie jesteśmy zobowiązani płacić zarządcy za to parkowanie. Ta część orzeczenia NSA to prawdziwe tsunami, oznacza bowiem że w dniu wydania uchwały, w zależności od konkretnej strefy, zarządcom ubyło od 15 do 25% miejsc w których do tej pory mogli legalnie pobierać opłaty. Oraz spowodowała, że użytkownicy którzy już uiścili opłaty za taki postój mogą domagać się ich zwrotu a jeśli w międzyczasie naliczono im opłaty dodatkowe i obciążono ich opłatami administracyjnymi – również zwrotu tych opłat. Pod znakiem zapytania mogą stanąć również pobrane już przez miasta opłaty abonamentowe. Bo jeśli pod moim domem, w strefie płatnego parkowania, jednak znajdują się miejsca w których mogłem parkować bez żadnych opłat, to nigdy nie wykupiłbym od miasta abonamentu za to parkowanie a w błąd wprowadził mnie nie kto inny, tylko zarządca strefy. Powoduje to, że wykupienie abonamentu w takich warunkach było obciążone wadą oświadczenia woli, co daje mieszkańcom możliwość cofnięcia tego oświadczenia i domagania się od zarządcy zwrotu opłat w ciągu roku od dnia, w którym dowiedzieli się o tym że wprowadzono ich w błąd.


Podsumowanie


Obecny sposób działania zarządców stref płatnego parkowania coraz bardziej przypomina były fotoradarowy biznes straży miejskich, z tym że o ile Straże Miejskie „wkręcały nas” w niewskazanie, to zarządcy na wszelkie sposoby próbują nas „wkręcić” w opłaty dodatkowe. Należy się cieszyć z uchwały NSA, ale nie liczyłbym na to, że będzie ona rozwiązaniem wszystkich problemów parkujących w strefach osób. Zdecydowanie martwi mnie natomiast pomysł sejmu, który zamiast ucywilizować sam sposób naliczania i pobierania opłat w strefach zauważył potrzebę zmian tylko w aspekcie podniesienia użytkownikom opłat za parkowanie. Osobiście nie sądzę, żeby strefy płatnego parkowania z których korzystałem stanowiły jakąś szczególną patologię na tle reszty kraju i podejrzewam, że czytelnicy znają znacznie więcej przykładów nadużyć ze strony zarządców. Dlatego zachęcam do wpisywania ich w komentarze.


radca prawny Maciej Krok


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.